Druga strona barykady, czyli sytuacja ziemniaka na świecie

Wiele obecnie mówi się o handlu ziemniakami w Polsce. Nic też dziwnego, gdyż krajowi producenci oferujący polski produkt muszą zmagać się z niemałą konkurencją ze strony importowanych zamienników. Jak zatem sytuacja przedstawia się na innych europejskich rynkach?

Zacznijmy od rynku ziemniaków we Francji. Tamtejsza sprzedaż detaliczna była w ostatnich tygodniach dość dynamiczna. Poprawił się również handel na rynkach hurtowych, niemniej, nie osiągnął on poziomu widocznego przed pandemią. Eksport do Europy Wschodniej w połowie i pod koniec kwietnia przebiegał regularnie. Dostawy do Hiszpanii jednak malały a powodem było pojawienie się tamtejszych młodych ziemniaków.

Popyt w Niemczech był dość umiarkowany. Mówiąc o sprzedaży detalicznej w marcu wyniosła ona 132 tys. ton ziemniaków, co w porównaniu do tego samego okresu w 2021 roku stanowi o 22% mniej. Biorąc natomiast pod uwagę pierwsze trzy miesiące roku możemy mówić o 388 tys. tonach, czyli o 15,7% mniej niż w roku ubiegłym.

Warto wspomnieć również o Hiszpanii. Pierwsze młode ziemniaki zostały już zebrane a tamtejszym producentom udało się uzyskać za nie dość wysoką cenę – 500-600 euro za tonę. W ostatnich tygodniach zbiory rozpoczęły się w wielu regionach, niemniej, nie wszyscy producenci mogą odetchnąć z ulgą, gdyż w Cartagenie wystąpiły obfite opady deszczu, co z kolei wpłynęło na niższą jakość plonów. Tak czy inaczej, tamtejsze markety odchodzą od francuskiego importu i na półkach zaczynają pojawiać się lokalne produkty. Niemniej, wciąż zauważalny jest import z Izraela.

Włoska produkcja wczesnych ziemniaków została dość znacząco opóźniona. Z powodu późnego sadzenia zbiory przesunęły się niemalże o miesiąc. Dopiero po połowie maja będziemy mogli mówić o znacznej ilości wczesnych, włoskich ziemniaków. Co warto wspomnieć, szacuje się, że zostanie zebrane 337 tys. ton, czyli o 30 tys. ton więcej w porównaniu z pięcioletnią średnią.

Na koniec – Portugalia. Tutaj w oczy rzuca się zmniejszony areał upraw. W nadchodzącym sezonie szacuje się go na 15 tys. hektarów, co stanowi o 6,2% mniej niż w zeszłym roku. Ze wspomnianego areału – 13 tys. hektarów to teren nawadniany, natomiast na pozostałych 2 tys. hektarów wody do nawadniania nie ma, przez co zbiory będą niższe.

Źródło: agrodigital.com

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Wpisz swoje imię
Wpisz treść komentarza

Polityka Prywatności