Nawozy w cenie 3-4 tysięcy złotych?

Ostatnie wydarzenia na rynku nawozów okazały się wyjątkowo niekorzystne dla producentów. Nieustannie wspominana jest konieczność wsparcia w owym sektorze, jednak skutecznych działań, zdaniem wielu rolników i nie tylko, wciąż nie doświadczyliśmy. To ma się jednak zmienić…

Kryzys nawozowy, gdyż tak to trzeba nazwać, doskwiera producentom przez bardzo długi okres. Rekordowy wzrost miał swoje początki wraz z wybuchem wojny na Ukrainie. W tym czasie rolnicy byli nieustannie narażeni na częste wahania cenowe i problemy z dostępnością surowca. Rozwiązaniem miały okazać się dopłaty do nawozów, jednak czas pokazał, że ich wpływ był stosunkowo niewielki…

Warto również wspomnieć o ostatnich wydarzeniach. Co prawda zakłady nawozowe wznowiły swoją działalność, niemniej, poprzedzająca to przerwa w dość znaczący sposób wpłynęła na zdecydowanie gorszą sytuację wielu gospodarstw. Niższa dostępność nawozów znalazła bowiem odzwierciedlenie w wyższych cenach. Cenach, które już przedtem przedstawiały się na rekordowym poziomie.

A czy producenci mogli liczyć na pomoc w tej kwestii? Wielokrotne apele, które nasiliły się już na początku bieżącego roku, spowodowały pojawienie się dopłat do nawozów. Wnioski o wsparcie przyjmowano do 31 maja, a wypłata przeciągnęła się do października. Spoglądając na tą formę pomocy należy jednak uwzględnić, że nie jest ona adekwatna do cen, które aktualnie napotkamy u dystrybutorów. Co więcej, koszty zaczęły rosnąć wraz z rozpoczęciem przekazywania środków…

Na niedzielnym spotkaniu z rolnikami w Golądkowie szef resortu rolnictwa ponownie poruszył kwestię drogich nawozów i możliwości przeciwdziałania temu zjawisku. Tym razem wsparcie ma polegać na dopłatach, ale dla producentów zajmujących się produkcją surowca. Henryk Kowalczyk zaznaczył jednak, że „podniósł się alarm, że może to być niedozwolona pomoc publiczna”.

Aktualnie jest przygotowywane rozporządzenie Komisji Europejskiej w sprawie dozwolonej pomocy publicznej dla producentów nawozów. Wicepremier Kowalczyk dodał, że przy takim dotowaniu cena tony nawozów wahałaby się od 3 do 4 tys. zł. Nawozy byłyby sprzedawane za pośrednictwem Krajowego Holdingu Spożywczego, co pozwoliłoby uniknąć nieuzasadnionego podnoszenia cen przez prywatnych pośredników.

“Obecnie cena nawozów jest szalona z uwagi na braki gazu” – przypomniał wicepremier Henryk Kowalczyk. Dodał, że nowe, niższe ceny nawozów mogłyby być stosowane pod koniec listopada. Należy jednak zaznaczyć, że wspomniany przedział 3-4 tys. zł to wciąż bardzo wysoka kwota. Ostatnie miesiące co prawda przyzwyczaiły nas do widoku cen na wyższym poziomie, jednak nie można zapominać, że nawet po ich obniżeniu do “normalności” będzie im jeszcze sporo brakować…

Co sądzicie o takiej formie wsparcia?

Źródło: MRiRW

Related Posts

  1. pieniądze

ZOSTAW KOMENTARZ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Wpisz swoje imię
Wpisz treść komentarza

Polityka Prywatności