Roboty zamiast trzmieli?

fot. Biopartner

Zwykle rośliny w naszych szklarniach zapylają trzmiele. Produkcja bez nich byłaby znacząco utrudniona. Jednak czy oby na pewno? Świat nieustannie nas zaskakuje a rzeczy, które były możliwe do zrealizowania w jeden konkretny sposób, dość często zaczynają wykonywać maszyny. Nie inaczej jest i w tym przypadku. Jak to możliwe?

Stosowanie trzmieli jest dość powszechnym rozwiązaniem. Korzystają z niego producenci z wielu krajów na świecie. Niemniej, wykorzystanie tych zapylaczy jest zabronione w Australii. Miejsce może wydawać się dość odległe, jednak zastosowane w tamtejszych obiektach uprawowych rozwiązanie warto opisać. Z racji obowiązujących zakazów, zapylanie odbywa się metodą ręczną. Jak to wygląda w praktyce?

Tak jak wspominaliśmy, zapylaniem tamtejszych upraw zajmują się roboty. Maszyny poruszają się w międzyrzędziach, gdzie z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, znajdują kwiaty gotowe do zapylenia. Następnie wysyłają w ich stronę określone impulsy powietrza. Tym sposobem kwiaty wibrują w odpowiedni sposób, co jest równoznaczne z procesem zapylania przez trzmiele.

Rola zapylaczy w uprawie warzyw jest bardzo istotna. Chcąc uzyskać produkt najwyższej jakości, musimy liczyć się z koniecznością odpowiedniego zapylenia roślin. Wykorzystanie owadów jest co prawda mniejszą inwestycją aniżeli zakup maszyny, jednak warto wiedzieć, że taka opcja również istnieje. Ciężko określić jak wyglądać będzie przyszłość i czy sami nie spotkamy się z podobnymi restrykcjami, które mają miejsce w Australii.

Wielu producentów, zarówno w uprawach polowych jak i szklarniowych, nie docenia jeszcze znaczenia zapylania w celu uzyskania lepszej jakości warzyw. Faktem jest jednak, że tym sposobem możemy uzyskać produkt pozbawiony jakichkolwiek odkształceń czy innych defektów. Produkt, który będzie znacznie wyższej jakości i zyska zdecydowanie większe zainteresowanie wśród odbiorców.

Kwestia wyższego popytu wydaje się szczególnie istotna, gdyż aktualnie zmagamy się z natłokiem warzyw z zagranicy oraz ich dużej ilości na rynku krajowym. Koszty zapylaczy są co prawda dość znaczące, jednak mogą znaleźć odzwierciedlenie w nieco wyższych cenach uzyskiwanych przy sprzedaży finalnego produktu. W obecnych czasach planowana produkcja zaczyna odgrywać coraz większą rolę. Mając pewność, co do jakości naszych plonów, możemy doszukiwać się bardziej korzystnych ofert na rynku.

Źródło: east-fruit.com

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Wpisz swoje imię
Wpisz treść komentarza

Polityka Prywatności