Kojarząca nam się podświadomie z ryżem Japonia jest jednak również mocno przywiązana do ziemniaka. Ta więź nawet się wzmacnia – rośnie na wyspach pokolenie coraz częściej szukające czipsów, a zwłaszcza frytek (ukłony dla McDonaldsa). Po zeszłorocznych kataklizmach pogodowych produkcja ziemniaków jeszcze nie została w Japonii odbudowana, ale prognozy są optymistyczne.
Na rok gospodarczy (trwający od sierpnia do lipca) 2017/18 Japonia zapowiada produkcję 2,315 mln ton ziemniaków, pod które przeznaczone jest około 77 tysięcy hektarów ziem uprawnych. To jeszcze o ponad 1000 ha mniej, niż przed spowodowanymi przez tajfuny latem 2016 powodziami. Ucierpiała wtedy głównie produkcja na Hokkaido (80% japońskich upraw ziemniaka). Na położonej najdalej na południu wyspie archipelagu Kiusiu ulokowanych jest 8% upraw, ale tam plantatorzy zbierają 2 plony rocznie oferując cenione przez Japończyków „shin jaga” – świeże ziemniaki. Import japoński jest w tej branży minimalny – nie przekracza 40 tys. ton.
Problemem dla mieszkańców archipelagu są nie tylko tajfuny (te z 2016 roku spowodowały obniżenie produkcji ziemniaków w roku bieżącym o prawie 10%0, ale też starzenie się populacji, braki następców w gospodarstwach. Młodzi Japończycy, zamiast uprawiać ziemniaki wola je jeść – zwłaszcza w formie frytek i czipsów. Ich niedoborom rynkowym media japońskie poświęcały w tym roku sporo uwagi. Wzrost konsumpcji produktów z mrożonych ziemniaków ma wzrosnąć do 385 tys. ton (o 6%).
za: gain.fas.usda.gov