Pracownik sezonowy – brakuje rąk do pracy w ogrodnictwie

Konflikt zbrojny na Ukrainie zachwiał rynkiem pracowników sezonowych w europejskim, ale także polskim rynku. Gospodarstwa najmocniej odczuwają braki mężczyzn z Ukrainy, którzy stanowili główny filar pracowników sezonowych. Zaczyna brakować chętnych do pracy na gospodarstwie.

Konsumenci narzekają na drogie warzywa w sieciach handlowych i często obwiniają rolników za takie stawki. Dobrze wiemy, że warzywa wcale nie podrożały, niejednokrotnie bywa, że ceny od wielu lat stoją na zbliżonym poziomie, a środki produkcji poszybowały niesłychanie w górę. A kolejnym problemem z jakim borykamy się na co dzień są braki w kadrze pracowniczym. Obecna fala uchodźców, złożona głównie z kobiet i dzieci, tylko częściowo jest w stanie zapełnić tę lukę. Brakuje chętnych do pracy w gospodarstwie, a  stawka jaką oferuje producent jest nieatrakcyjna dla pracownika. Skąd dobierać ludzi, teraz, w szczycie sezonu? Jak sobie radzicie? 

Zatrudniając pracownika, zapewniamy im napoje, słodkie przekąski. Nie liczymy im przerw w godzinach pracy. Są regiony w Polsce, że w godzinach pracy oferuje się obiad i zwraca się koszt za transport do gospodarstwa. Stawki? Tutaj też różnie to wygląda. Dwa lata temu stawki oscylowały ok. 15 zł/godz. i chętnych nie brakowało. Dziś mówi się o wynagrodzeniu 18-20 zł/godz., a w niektórych gospodarstwach producenci płacą 22 zł/godz. Stawki dla pracowników na przestrzeni lat zwiększyły się już w dość znaczącym stopniu, natomiast sytuacja na rynkach czy skupach zdaje się stać w miejscu, niekiedy jest nawet gorsza niż w latach ubiegłych. Producenci warzyw obawiają się, że nie będzie miał kto zbierać warzyw, zwłaszcza jesienią, kiedy wszystko kumuluje się w czasie.

Zbiór ogórków jest też bardzo problematyczny – tutaj nie może brakować ludzi do pracy. Ogórki są zbierane bardzo często, a każdy dzień zwłoki, to duże straty. Jeden z naszych czytelników informuje nas, że wynagrodzenie 22 zł/godz. jest już nieatrakcyjne dla osoby zbierającej warzywa. O co chodzi?

Pracownicy domagają się codziennych wypłat, a wielu na drugi dzień nie pojawia się w pracy. Jak wiemy ogórki nie mogą rosnąć zbyt długo, gdyż nie będą nadawały się do sprzedaży i jedzenia. To ogromne straty. Jak twierdzi nasz czytelnik, Polacy nie garną się do pracy w gospodarstwie, a chętnych pań z Ukrainy zaczyna brakować….

Co o tym sądzicie?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Wpisz swoje imię
Wpisz treść komentarza

Polityka Prywatności