Fabryka pomidorów

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jak wygląda nowoczesna uprawa pomidora szklarniowego w gospodarstwie w Różankach koło Gorzowa Wielkopolskiego, należącego do rodzinnej firmy państwa Mularskich, mogli przekonać się uczestnicy wycieczki zorganizowanej w maju br. przez poznański oddział Polskiego Towarzystwa Nauk Ogrodniczych.


Wczoraj i dziś
Zakład Ogrodniczy w Różankach powstał w latach 70. ub.w. i w tamtym czasie prosperował bardzo dobrze, ale wraz ze wzrostem kosztów energii, jakie nastąpiły w wyniku zmian gospodarczych w Polsce pod koniec lat 80. XX w., produkcja szklarniowa w tego typu obiektach stała się nieopłacalna. Być może dziś nikt by już nie pamiętał o pomidorach z Różanek, gdyby nie determinacja Tadeusza Mularskiego, który w 1995 r., nie zważając na zniszczenia, jakie powstały w zakładzie, postanowił go przejąć i wznowić w nim produkcję. Obecnie funkcjonujące w Różankach 12-hektarowe gospodarstwo to już dzieło dzieci pana Tadeusza, które doprowadziły do powstania nowoczesnych obiektów szklarniowych, do których zaliczamy także szklarnie w Pszczynie i Borach Malinowskich. Oprócz szklarni wybudowano również profesjonalną, w pełni zautomatyzowaną sortownię oraz chłodnię pomidorów.

Po zakładzie oprowadzali nas: żona właściciela firmy, Macieja Mularskiego – Agnieszka Mularska (fot. 1) oraz kierownik produkcji – Tomasz Kardasz (fot. 2),absolwent poznańskiego Uniwersytetu Przyrodniczego (Akademii Rolniczej).Nowoczesne szklarnie mają 6 m wysokości, a uprawa prowadzona jest na podwieszanych rynnach, rozmieszczonych po 4 szt. w każdej 8-metrowej nawie.

Fot. 1. Informacje na temat obiektów i uprawy przekazała Agnieszka Mularska

Długość rzędów wynosi 121,5 m. Energia do ogrzewania pochodzi z elektrociepłowni miejskiej z Gorzowa Wielkopolskiego. Do utrzymania wyrównanej temperatury oraz wilgotności powietrza w każdej części obiektu służą wentylatory wymuszające ruch powietrza, zainstalowane w co drugiej nawie (fot. 3). Rośliny są nawadniane i zasilane pożywką w systemie fertygacji. Dokarmia się je również dwutlenkiem węgla. Gaz ten dostarczany jest do gospodarstwa w postaci ciekłej w cysternach i magazynowany w zbiornikach. Roślinom podaje się go poprzez perforowane przewody umieszczone pod rynnami uprawowymi.

Fot. 2. Tomasz Kardasz, kierownik produkcji w Różankach
„Nawozownia”

Jak przekazał kierownik produkcji, woda do nawadniania pochodzi z trzech studni głębinowych i ma odczyn 7,0–7,2,dlatego wymaga zakwaszenia kwasem azotowym do poziomu pH wynoszącego 6,5. Stężona pożywka przygotowywana jest z nawozów pojedynczych w zbiornikach A i B, a następnie rozcieńczana wodą. Roztwór gotowy do fertygacji magazynowany jest w 4 zbiornikach, z których rozprowadzany jest po szklarni. Podawaniem pożywki sterują dozowniki nawozów. Próbki pożywki z podłoża lub przelewu wysyłane są raz na dwa tygodnie do Holandii i na podstawie otrzymanych wyników obliczana jest receptura roztworu nawozowego. Nawozy pochodzą z różnych firm, m.in.: Adob, Royal Brinkman, Haifa, K+S, Zakłady Chemiczne „Złotniki”, Yara, Prayon/Hortipray.

Fot. 3. Wentylatory umieszczone w co drugiej nawie pozwalają utrzymać wyrównane temperaturę oraz wilgotność powietrza w obiekcie

 

Od stycznia do listopada
Pomidory w gospodarstwie w Różankach uprawiane są w wełnie mineralnej z firmy Cultilene (maty Exact Air).Na pojedynczej macie o długości 1,2 m ustawione są 2 kostki z dwupędową rozsadą. Rozsada jest szczepiona na podkładce Maxifort F1. Jest ona produkowana w rodzinnej firmie państwa Mularskich w Borach Malinowskich. Na dominującej powierzchni uprawiana jest odmiana gronowa Merlice F1 (fot.4) marki De Ruiter, należącej do firmy Monsanto. Jest to odmiana bezkolankowa, z odpornością na mączniaka prawdziwego. Tworzy kuliste, mięsiste owoce o masie 130–160 g. Są one intensywnie wybarwione, smaczne, z długą szypułką.

Fot. 4. W uprawie dominuje odmiana gronowa Merlice F1

W części szklarni znajduje się ponadto kolekcja odmian śliwkokształtnych i koktajlowych. Testowane są tam kreacje o różnych wielkościach, barwie i kształcie owoców, które stanowią uzupełnienie oferty pomidorów. W tym sezonie były wśród nich m.in. mieszańce: Orama F1, SummerSun F1, Mini Kumato F1, Mamirio F1, Idolini RZ F1, Cheramy RZ F1.W tym roku rozsadę wstawiano do obiektów między 13 a 15 stycznia i uprawa będzie utrzymywana do końca listopada.

Z każdego pędu wyprowadza się jeden kolejny, zagęszczając uprawę do 3,3 wierzchołków/m2.W ciągu całego sezonu na pędzie głównym uzyskuje się do ok. 25 gron, a na pędach wyprowadzanych później – o 2–3 grona mniej. Do 15–20 czerwca, w czasie najdłuższego dnia, utrzymujemy na gronach po 6 owoców, a później regulujemy grona do 5 sztuk. Liście są sukcesywnie usuwane, w pełni sezonu średnio raz w tygodniu, przeważnie po 2 lub 3 szt. z jednej rośliny. Usuwanie liści rozpoczynamy ok. 2 tygodnie przed pierwszym zbiorem. W tym roku zbiory pomidorów rozpoczęły się ok.20 kwietnia – wyjaśniał kierownik produkcji. Prace pielęgnacyjne w górnej części roślin, w tym regulacja gron, wykonywane są na wózkach zasilanych silnikiem elektrycznym.

Zapylanie i ochrona biologiczna
Do zapylania kwiatów wykorzystywane są trzmiele. W 4.–6. Tygodniu uprawy do obiektów wstawiane są pierwsze ule z firmy Koppert. Rocznie w całym obiekcie wykorzystuje się ok.400 uli. W pełni sezonu co tydzień dostawia się 1 nowy ul na 1 ha uprawy, sukcesywnie usuwając najstarsze. W szklarni stosowana jest ochrona biologiczna. Oprócz wprowadzania pożytecznych entomofagów prowadzony jest stały monitoring szkodników. W uprawie rozmieszczone są pułapki lepowe i feromonowe, m.in. na skośnika pomidorowego(Tuta absoluta). Pułapki z firmy Koppert rozmieszczone są w liczbie po 2 szt./ha.
Organizacja pracy 
Do prac związanych z regulacją owoców, usuwaniem liści, przypinaniem i opuszczaniem roślin oraz zbiorem owoców zatrudnionych jest kilkadziesiąt osób. Każdy pracownik ma ściśle określone zadanie w wyznaczonych rzędach, za które jest odpowiedzialny. Nadaje się mu numer identyfikacyjny, również czynności, które wykonuje, oraz rzędy, w których pracuje, oznaczone są numerami. Po skończonej pracy na specjalnych czytnikach (fot. 5) każdy z pracowników wpisuje swój numer, kod wykonywanego zadania oraz podaje, jakie czynności wykonał. Informacja zakodowana w ten sposób pozwalana pełną kontrolę wykonanej pracy przez cały sezon uprawowy.
Fot. 5. Czytnik do rejestracji pracy

Owoce zbierane są ręcznie, bezpośrednio w opakowania kartonowe. Zarówno puste kartony umieszczone na wózkach do zbioru, jak i pełne z zebranymi owocami transportowane są ze szklarni do sortowni automatycznie, za pomocą elektrycznego ciągnika Robocar1600 marki Royal Brinkman (fot. 6), który może poruszać się bez operatora dzięki linii indukcyjnej umieszczonej w posadzce. Załadunek pustych kartonów na wózek oraz rozładunek napełnionych odbywają się automatycznie.

Fot. 6. Zautomatyzowany transport owoców

Po rozładowaniu wózków kartony napełnione owocami kierowane są systemem transporterów łańcuchowych i rolkowych do sortowni (fot. 7). Opakowania z zebranymi pomidorami po zważeniu trafiają na kolejną linię, z której są automatycznie przenoszone i sztaplowane w palety. Gotowa paleta ma zabezpieczone narożniki i jest automatycznie bindowana. Tak przygotowany towar trafia do komory chłodniczej (fot. 8), gdzie oczekuje na transport. Linia sortownicza ma dużą wydajność, ale dzienna liczba przygotowanego towaru zależy od wielkości zamówień i waha się od kilku do kilkudziesięciu ton pomidorów.

Fot. 7. Na sortowni owoców

Handel

Pomidory wysyłane na teren kraju docierają do odbiorcy w ciągu 12 godzin. A. Mularska informowała, że temperatura, w jakiej są transportowane pomidory, nie powinna być zbyt niska, najlepiej, jeśli jest na poziomie 12–14°C. Owoce dostarczane są do sieci supermarketów w Polsce, ale również wysyłane zagranicę, np. na Słowację, do Rumunii, Bułgarii, Niemiec, a nawet do Hiszpanii i Holandii. W Różankach prowadzona jest ponadto sprzedaż detaliczna w firmowym sklepie, w którym oprócz pomidorów oferowane są inne warzywa, a także owoce i przetwory pochodzące od lokalnych producentów.

Fot. 8. Palety z pomidorami gotowe do wysyłki


Tekst i fot. Aleksandra Andrzejewska

Artykuł pochodzi z numeru  10/2016 miesięcznika “Hasło Ogrodnicze”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Wpisz swoje imię
Wpisz treść komentarza

Polityka Prywatności