Holenderscy producenci nie dają sobie w kaszę pluć. Strajki przybierają na sile

Protesty rolników w Holandii
Zdjęcie: Rob Engelaar/ANP / nrc.nl

Nie tak dawno temu informowaliśmy o protestach, które miały miejsce w Holandii. Wynikały z polityki tamtejszego rządu, która przewiduje drastyczne ograniczenie emisji azotu, co może doprowadzić do upadku wielu gospodarstw. Jak się okazuje, protesty wcale nie słabną. Wręcz przeciwnie… Przybierają na sile! Jak wygląda sytuacja?

Polityka klimatyczna i środowiskowa holenderskiego rządu jest niewątpliwie dotkliwym ciosem dla tamtejszych rolników. Zakłada ona bowiem ograniczenie emisji azotu na poziomie 12-70%, w zależności od obszaru. Obszary Natura 2000 będą musiały poradzić sobie z 95% redukcją. Wszystkim producentom zapadły w pamięci słowa rządu, który przyznał, że „nie ma przyszłości dla wszystkich”. Ustawa przewiduje, że w regionach z największą emisją gazów cieplarnianych, rolnicy będą zmuszeni do zaprzestania działalności, a nawet… dopuszcza możliwość wywłaszczenia. Nie pozostawiono tego bez słowa i zorganizowano protest, jednak na tym się nie skończyło i w całym kraju do tej pory trwają działania w celu przeciwstawienia się wobec absurdalnych przepisów rządu. Producenci wprost twierdzą, że działania ekologów są ukierunkowane w sposób, by doprowadzić do likwidacji ich gospodarstw. Jak to wygląda w praktyce?

Zaczęło się od ogromnego strajku 40 000 rolników i od tamtego czasu w całym kraju podejmowane są przeróżne działania, które ukazują jak poważny jest problem. Poszczególne grupy producentów blokują autostrady, ustawiają blokady z kostek słomy i rozpalają dość pokaźne ogniska. Urzędy również nie mogą czuć się bezkarnie, gdyż niejednokrotnie wylano przed nimi gnojowice. Tamtejsza minister rolnictwa, odpowiedzialna za wspomnianą ustawę, również tego doświadczyła. Rolnicy przebili się przez policyjną blokadę i pozostawili przed jej domem stosowną, według nich, niespodziankę. Blokady dotyczą również wiele tamtejszych centrów dystrybucji. Producenci ustawiają przy bramach wjazdowych betonowe słupy uniemożliwiając poruszanie się ciężarówek. W niektórych przypadkach dochodziło nawet do zamieszek i aresztowań. Jednak czy powinniśmy się dziwić, jeżeli część rządzących wciąż uważa, że to zachowanie rolników jest niedopuszczalne?

Zdjęcie: Facebook Boeren Onder Elkaar

Warto zauważyć, że zdecydowana większość protestujących działa w sposób pokojowy, co spotyka się z niemałym poparciem społeczeństwa. Widok krów, kostek siana i ogromnej liczby ciągników to aktualnie zjawisko, które widzimy w wielu miastach. Jakie są owoce strajków? Protesty w dużej mierze mają na celu zwrócenie uwagi rządu i społeczeństwa na istniejący problem. To z pewnością się udało i najprawdopodobniej każdy w Holandii zdaje sobie sprawę z tego, w czym leży problem. W wielu miejscach tworzą się kolejki, a to nie koniec. Konsekwencje działań rolników będą widoczne chociażby w marketach, w których zaczyna brakować żywności, w szczególności produktów świeżych. Protesty nas nie dotyczą, jednak ich rola jest bardzo istotna. Podobny problem w niedługim czasie może dotknąć i nas, więc wypracowane przez nich rozwiązanie może okazać się dla nas ratunkiem.

W dniu jutrzejszym, wczesnym rankiem, przewidywane są największe protesty w historii Holandii. Przyczynią się do tego rolnicy, przewoźnicy, rybacy oraz kilka innych grup. Nikt nie wie czego się spodziewać, jednak w planach jest unieruchomienie całego kraju. Dziś widzimy już pierwsze kroki w tym kierunku. Rząd powinien służyć społeczeństwu, nigdy nie powinno być na odwrót. Czas pokaże, co z tego wyniknie…

Co sądzicie o tej sytuacji?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Wpisz swoje imię
Wpisz treść komentarza

Polityka Prywatności