Doskonałej jakości polski kalafior już w sprzedaży. A markety zalane importem!

Ceny kalafiora w markecie

Jak dobrze wiemy, doskonałej jakości polskie kalafiory są już w sprzedaży. Tymczasem w marketach można kupić w zasadzie tylko te z importu. W dodatku kosztują kilkukrotnie więcej niż polskie kalafiory w hurcie!

Podaż polskich kalafiorów na rynkach hurtowych jest już dość znacząca. Producenci starają się znaleźć odbiorców, których zdecydowanie brakuje. Tymczasem, markety wciąż sprowadzają towar z zagranicy i oferują go konsumentom po kilkukrotnie wyższych stawkach. Nie z jednego, nie z dwóch, a z sześciu krajów!

Sprowadzanie warzyw z zagranicy przyczynia się do zmniejszenia zainteresowania krajowymi produktami. Niejednokrotnie widzimy podwójne stawki za kalafiory, które jakością nie dorównują krajowym warzywom. Przykładów mogłoby być wiele, jednak tym razem to kalafior najbardziej rzuca się w oczy.

Producenci na rynkach hurtowych przyznają, że handel nie idzie po ich myśli. W swojej ofercie mają bardzo wysokiej jakości kalafiory, które sprzedają w znacznie niższych cenach, gdyż odbiorców zdecydowanie brakuje. Stawki oscylują w przedziale 2,00-3,50 zł za sztukę. Rolnicy starają się utrzymywać wyższy poziom cen i sprzedawać produkt po 3,50 zł, jednak nie zawsze jest to możliwe.

A za ile kupimy kalafiory w markecie? Tutaj należy zaznaczyć, że jakość tych warzyw będzie nieporównywalna. Kalafior od polskiego producenta będzie dwukrotnie większy i nie znajdziemy na nim żadnych uszkodzeń. Natomiast widocznie „zmęczony” podróżą produkt z zagranicy, który na ten moment zajmuje miejsce na sklepowych półkach, otrzymamy przeważnie za 6,99 zł.

Sprzedaż po dwukrotnie wyższych stawkach to jedno, jednak import zagranicznych produktów, gdy podaż krajowych warzyw jest dość wysoka, to bardziej rażące zjawisko. Konsumenci widząc opisywanego kalafiora, którego jakość jest daleka od oczekiwań, będą coraz rzadziej decydować się na zakup. Szczególnie w takiej cenie… Polityka marketów często nas zadziwia, jednak powiedzmy sobie szczerze – powinny być jakieś granice…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Wpisz swoje imię
Wpisz treść komentarza

Polityka Prywatności