Jakie są ceny Ursusów C-330 w 2024 roku?
Widełki cenowe w przypadku Ursusa C-330 są dość szerokie. Wszystko zależy od stanu technicznego. Najtańsze maszyny można kupić za grosze, ale nie posłużą one zbyt długo. O ile oczywiście w ogóle wyjedziemy nimi w pole. Najdroższe trzydziestki też nie są dobrym rozwiązaniem. Oczywiście mówimy tu o ciągnikach w niemal idealnym stanie technicznym, ale to wciąż traktor, który ma już swoje lata i brakuje w nim wielu udogodnień. Ofert jest bardzo wiele, a ceny ciapków w stanie perfekcyjnym dochodzą do prawie 60 tys. zł.
Nie jest tajemnicą, że najdroższe trzydziestki to segment przeznaczony głównie dla kolekcjonerów. Maszyny są tu najczęściej po generalnym remoncie, a także korektach lakierniczych. Nie cieszą się jednak zbyt dużą popularnością wśród rolników ze względu na cenę, przez co ich sprzedaż trwa długie miesiące, a może nawet lata. Odchodząc na moment od Ursusa C-330, warto zauważyć, że w przypadku starych samochodów zdarzają się sztuki, które są fabrycznie nowe. Czy tak samo jest w przypadku ciągników?
Fabrycznie nowy Ursus C-330
Na pytanie, czy można jeszcze kupić fabrycznie nowego Ursusa C-330, trudno odpowiedzieć jednoznacznie. W latach, w których popularna trzydziestka była produkowana, każdy rolnik kupował ją tylko w jednym celu, a była nim praca w polu. Nikogo nie było stać, by kupić maszynę, postawić ją w garażu i przykryć kocem. Nie wspominając już o tym, że nie miałoby to sensu. Krótko mówiąc, nikt nie myślał o ciapku jako inwestycji na lata.
Warto przy tym zaznaczyć, że niektóre przedmioty czy samochody sprzed kilkudziesięciu lat są aktualnie sprzedawane za rekordowo wysokie sumy. Kolekcjonerzy walczą wręcz między sobą, aby dostać określoną rzecz. W przypadku ciągników rynek kolekcjonerów jest jednak stosunkowo mały, a zdaniem ekspertów nieosiągalne są nawet wyżej wskazane ceny używanych ciapków, które oscylują na poziomie 50-60 tys. zł. Możemy się domyślać, że fabrycznie nowy Ursus C-330 byłby jeszcze droższy. Wciąż pozostaje jednak pytanie... Czy w 2024 roku znajdziemy trzydziestkę, która nigdy nie wyjechała w pole?
Opinię w tej kwestii wyraził p. Andrzej Kaźmierczak, prezes klubu „Traktor i Maszyna”, który zrzesza posiadaczy i pasjonatów starych ciągników i maszyn rolniczych. Pasjonat ze swojego wieloletniego doświadczenia i kontaktów z setkami kolekcjonerów osobiście nie zna takiego przypadku, ale jak podkreśla, być może jest jeden wyjątek, który potwierdza potwierdza regułę. – Jeśli ktoś kupował ciągnik w latach 60-tych, 70-tych, czy 80-tych to kupował go do pracy, ponieważ ciągnik jest stworzony do pracy i nikogo wówczas nie było stać na trzymanie go w garażu przez kilkadziesiąt lat – podkreśla pasjonat motoryzacji w rozmowie z SAD24. Takie sytuacje mogą się zdarzać w motoryzacji, na przykład w przypadku skomplikowanych spraw spadkowych i wieloletniej batalii sądowej o ruchomości, do których należą także samochody czy omawiane ciągniki.

