Jednak analizy w brytyjskiej prasie wskazują, że za spowolnieniem dostaw odpowiada katalog nowych kontroli dokumentów. W przypadku Brexitu brytyjskie firmy sprzedające do UE (i odwrotnie) muszą składać deklaracje importowe i deklaracje bezpieczeństwa, potwierdzające pochodzenie ich produktów. Bezproblemowy handel, który odbywał się Wielką Brytanią a Irlandią przez ćwierć wieku, już minął. Produkty pochodzenia roślinnego i zwierzęcego podlegają dodatkowej warstwie kontroli regulacyjnych, a inspektorzy weterynarii są zobowiązani do poświadczania zawartości przesyłki. Może to być uciążliwy proces - stąd smutny widok pustych półek w supermarkecie.
To tylko „przejściowe problemy” - powiedział premier Boris Johnson.
Największe sieci supermarketów w Wielkiej Brytanii nie zgadzają się. Potrzebna jest „pilna interwencja”, aby zapobiec dalszym zakłóceniom w dostawach żywności w Irlandii Północnej, powiedzieli rządowi w tym tygodniu szefowie Tesco, Sainsbury‘s, Asda, Islandii, Co-Op oraz Marks & Spencer.
Istnieją szczególne obawy co do tego, co stanie się w kwietniu, kiedy wejdą w życie bardziej wymagające testy żywności i produktów rolnych. W takiej sytuacji prowadzenie sklepów w Irlandii Północnej może okazać się nieopłacalne, wywołując widmo podwyżek cen, a nawet zamknięć.
źródło: Forbes, Belfast Telegraph, The Times

