Kilkukrotnie sami poruszaliśmy ten temat i pytaliśmy Was, co sądzicie o takim rozwiązaniu. Wysokie ceny warzyw w marketach każą myśleć wielu konsumentom, że spowodowane są one dużymi zarobkami producentów. Mniej zorientowany klient sklepu za wysokie ceny wini właśnie nas, a nie horrendalne marże i dziwi się protestom rolników i mówieniu o trudnej sytuacji.
Swojego czasu za takim rozwiązaniem była m.in. Agrounia. Gdyby na etykiecie produktu widniały co najmniej dwie ceny – ta ile średnio kosztuje warzywo u producenta, za ile sprzedał je pośrednik i rzecz jasna końcowa stawka, mówiłoby to wiele o systemie nakładania marż.
Oczywiście nie spodziewajmy się, że market wprowadziłby takie rozwiązanie z dobrej woli, jednak gdyby wymagał tego odpowiedni przepis, sytuacja byłaby inna. Co by to zmieniło? Po pierwsze konsument zrozumiałby, że za wysokimi cenami warzyw nie stoi ich producent tylko szeroki łańcuch pośredników. Po drugie, może nieco ostudziłoby to zapędy w dokładaniu coraz większych marż na polskie warzywa.
Sądzicie, że przy dobrej woli polityków takie rozwiązanie mogłoby zostać wprowadzone?

