Marsz Gwiaździsty na Warszawę
Protesty rolników trwają nieprzerwanie. Dotychczas jednak Warszawa, stolica Polski, pozostawała nietknięta. Producenci strajkowali, a raczej nieustannie strajkują na terenie całego kraju. Blokady możemy napotkać od zachodniej aż po wschodnią granicę. W minionym czasie blokowano Poznań, Wrocław, a także wiele innych mniejszych lub większych miast czy wsi. Jak więc to możliwe, że rolnicy ominęli Warszawę?
Odpowiedź jest bardzo prosta. Rolnicy nie chcieli nikomu utrudniać codziennego życia, a blokada Warszawy pozostawała "ostatecznością". Minione protesty nie przyczyniły się niestety do poprawy warunków na polskich wsiach, przez co strajk w stolicy nieuchronnie się zbliża. Początkowo był zaplanowany na dziś, o czym wiedzieliśmy już 6 lutego.
Sławomir Izdebski OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych, apelując do rolników o pełną mobilizację na protestach 9 lutego, zapowiedział, co stanie się w kolejnych tygodniach. – Ale na tym się nie skończy. Dwa może trzy dni będziemy protestować, ale już jest zgłoszony Marsz Gwiaździsty na Warszawę na 20 lutego i też apel o pełną mobilizację. Nie poddamy się, dopóki KE nie wycofa się z Zielonego Ładu – powiedział prezes Izdebski.
Co się zmieniło?
Dziś rolnicy skupiają się przede wszystkim na proteście, który odbywa się na granicy z Ukrainą. Wielu innych producentów blokuje drogi i autostrady w pozostałych regionach Polski. Blokada Warszawy byłaby więc niekorzystna dla rolników. Jak wskazał Sławomir Izdebski, mogłoby się okazać, że zablokujemy samych siebie. Tak jak jednak wspominaliśmy, Marsz Gwiaździsty na Warszawę został jedynie przełożony w czasie. Stolica stanie niedługo później, a konkretnie 27 lutego. Podsumowując, rolnicy mają dość.

