Papryka na starcie – produkcji rozsady papryki oraz uprawy tego gatunku na miejscu stałym w początkowym okresie

Papryka na starcie - produkcji rozsady papryki

Podczas jednego z zimowych spotkań zorganizowanego w „sercu” paprykowego rejonu – w Klwowie – dr Agnieszka Stępowska, specjalistka i autorytet w zakresie uprawy papryki z Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach, omówiła główne problemy, jakie występują m.in. w czasie produkcji rozsady papryki oraz w początkowym okresie uprawy tego gatunku na miejscu stałym.

Nierównomierna wilgotność podłoża

Na początku produkcji ogrodnicy często stwierdzają nierównomierne wschody oraz zamieranie siewek. Zdarza się także, że w późniejszych fazach wzrostu, po posadzeniu rozsady, kiedy na pędzie jest już kilka liści, zaczynają one żółknąć i roślina zamiera, bądź też rosnące obok siebie rośliny są bardzo zróżnicowane pod względem wielkości (fot. 1). Bardzo często jest to efektem nierównomiernego nawodnienia podłoża – w niektórych miejscach w tacach wielokomórkowych czy w tunelu podłoże jest przesuszone, w innych – zbyt wilgotne, wręcz porośnięte glonami. W obydwu tych przypadkach wzrost roślin będzie nieprawidłowy.

Zróżnicowanie roślin papryki pod względem wielkości może być skutkiem nierównomiernej wilgotności podłoża
Fot. 1. Zróżnicowanie roślin pod względem wielkości może być skutkiem nierównomiernej wilgotności podłoża

Skutkiem przesuszenia podłoża, szczególnie na początku uprawy, po wschodach roślin, kiedy w substracie jest jeszcze duża ilość składników pokarmowych, będzie wzrost zasolenia. W zbyt suchym lub nadmiernie zasolonym podłożu zanikają delikatne, drobne korzenie boczne, siewka traci zdolność pobierania wody i „wchodzi” w stan suszy fizjologicznej. Objawia się to zwijaniem brzegów liści (fot. 2). Z kolei w środowisku nadmiernie wilgotnym bardzo chętnie żerują ziemiórki, a zwłaszcza groźna dla warzyw ziemiórka brzegówka. Larwy tego szkodnika żywią się wprawdzie tylko martwym materiałem roślinnym, np. korzeniami, które obumarły z powodu nadmiernej wilgotności, ale nadgryzając je, powodują gnicie coraz większej powierzchni tkanek roślin. Jeśli żerujących larw jest sporo, w wyniku powodowanych przez nie uszkodzeń korzeni rośliny więdną i zamierają.

Zwinięte liście papryki
Fot. 2. Zwinięte liście świadczą o tym, że roślina weszła w stan suszy fizjologicznej na skutek utraty korzenia

U roślin posadzonych na miejscu stałym pierwszym objawem, że dzieje się coś złego z systemem korzeniowym, jest żółknięcie liścieni. Jest to wynikiem niedoboru azotu – pierwiastka, który jest łatwo przyswajalny w różnych warunkach. Jeśli liścienie czy dolne liście przedwcześnie żółkną, oznacza to, że korzenie nie pobierają wody i składników pokarmowych. Jak tłumaczyła specjalistka, w takiej sytuacji w pierwszej kolejności należy sprawdzić, czy wilgotność podłoża nie jest zbyt wysoka bądź za niska, często bowiem stanowi to przyczynę zaburzeń.

Jak prawidło podlewać rozsadę papryki?

Podlewanie roślin rozsady papryki w taki sposób, aby zapewnić równomierne zwilżenie podłoża na całej powierzchni np. tac wielokomórkowych z rozsadą, nie jest takie łatwe, jak może się wydawać. Urządzeniem, za którego pomocą można precyzyjnie wykonać ten zabieg, jest ramię zraszające. W produkcji rozsady papryki ogrodnicy wykorzystują zazwyczaj do tego celu wąż z nałożonym sitkiem. Skierowanie węża do góry pod kątem ostrym w stosunku do powierzchni roślin (fot. 3) skutkuje tym, że strumień wody jest niejednorodny – najbliżej węża na podłoże spadają duże, pojedyncze krople, dalej drobniejsze, opadające gęściej, a jeszcze dalej roznosi się „pył” wodny, złożony z bardzo drobnych kropel (czasem prawie aerozolu). W rzeczywistości najlepiej nawilżone będzie tylko podłoże w środkowej części – tam, gdzie trafił główny strumień wody. Przy podlewaniu wielokrotnym w ten sposób multipalety z rozsadą, doprowadzamy do sytuacji, że część komórek będzie stale mokra lub stale przesuszona.

Niewłaściwe podlewanie roślin papryki
Fot. 3. W ten sposób nie należy podlewać roślin, gdyż strumień wody jest niejednorodny

W jaki więc sposób podlewać rośliny, aby zapewnić równomierną wilgotność podłoża? Prelegentka radziła, że dysponując wężem z sitkiem, należy prowadzić wąż równomiernym ruchem ręki nad roślinami tak, aby woda spadała na nie pionowo (fot. 4). Wtedy substrat będzie równomiernie nawodniony. W mnożarce można zainstalować również prosty system zraszania bądź też zamiast sitka na nasadę węża nałożyć plastikową butelkę, podziurawioną w pionie, co spowoduje, że krople będą drobniejsze i korzystniejszy będzie ich rozkład w strumieniu wody niż przy użyciu okrągłego sitka.

Prawidłowe podlewanie roślin rozsady papryki
Fot. 4. Prawidłowe ustawienie węża podczas nawadniania rozsady

W doniczkach czy wielodoniczkach?

Planując produkcję rozsady, warto się zastanowić nad tym, jakie pojemniki wybrać do dalszej uprawy siewki po jej zapikowaniu. Prawidłowo ukształtowana siewka ma ciemne, rozprostowane liście i obfity, rozbudowany system korzeniowy z widocznymi włośnikami.
Z kolei u siewki zbyt długo przetrzymanej wydłuża się część podliścieniowa pędu i taką roślinę trudno prawidłowo zapikować – zazwyczaj sadzi się ją głębiej, aby się nie przewróciła. Podczas zabiegu pikowania wyjmowane z podłoża siewki tracą końcówkę korzenia palowego, wskutek czego zaczynają rozrastać się korzenie boczne. Głęboko zapikowane rośliny zaczną rozwijać system korzeniowy na spodzie pojemnika uprawowego. Te korzenie szybko się starzeją, a jednocześnie górna część pojemnika i podłoża pozostaną niewykorzystane.

Pamiętając o tym, że system korzeniowy papryki rozrasta się na boki, powinniśmy wybierać pojemniki, w których korzenie będą miały odpowiednio dużo miejsca. Jak przekazała A. Stępowska, optymalną powierzchnię do rozrastania się korzeni zapewniają duże doniczki, o średnicy od 7 cm do 10 cm. Również decydując się na produkcję rozsady w wielodoniczkach, warto pamiętać, że im większa komórka, tym lepiej. Aby zapewnić prawidłowe rozmieszczenie korzeni w całej objętości podłoża, doniczki lub wielodoniczki ustawia się na ażurowych stołach, tak aby zapewnić cyrkulację powietrza i prawidłowe warunki powietrzno-wodne w dolnej części pojemników.

Wykorzystanie dużych doniczek oznacza większe zużycie substratu. Wiąże się też z koniecznością rozstawiania roślin w miarę ich wzrostu. Trzeba jednak podkreślić, że możliwość rozsunięcia roślin bardzo przydaje się wtedy, gdy np. ze względu na niekorzystną pogodę jesteśmy zmuszeni do przetrzymania rozsady w mnożarce. Rozstawienie roślin zapewni im wówczas optymalny dostęp światła i zapobiegnie etiolowaniu („wybieganiu”).

Wyprodukowana rozsada powinna być dobrze wyrośnięta, obfita, ciemnozielona (fot. 5), z systemem korzeniowym rozwiniętym w całej objętości podłoża, z widocznymi drobnymi, białymi korzeniami. Jeśli rośliny rosły w zbyt dużym zagęszczeniu, dolna część pędu ulegnie „wybiegnięciu”. W razie zbyt długiego przetrzymania rozsady w mnożarce, dobrze rozrośnięte korzenie zaczną się „starzeć” i żółknąć. Podobnie dzieje się z częścią nadziemną – liście jaśnieją, stają się wąskie, brzeżnie zwinięte.

Rozbudowana, wysokiej jakości rozsada, gotowa do sadzenia na miejscu stałym
Fot. 5. Rozbudowana, wysokiej jakości rozsada, gotowa do sadzenia na miejscu stałym

Po posadzeniu

Pierwszy okres po posadzeniu jest newralgiczny dla roślin. Młode rośliny są bowiem najbardziej wrażliwe na stres i bezpośrednio po sadzeniu na miejsce stałe wymagają szczególnej dbałości o odpowiednią temperaturę i wilgotność otoczenia. Niska temperatura, zwłaszcza gleby, czy przesuszenie podłoża spowodują zahamowanie wzrostu, nawet w przypadku rozsady dobrej jakości, z prawidłowo rozbudowanym systemem korzeniowym. W stresowych, niekorzystnych warunkach rośliny przestaną rosnąć, oczekując na ich poprawę.
 
Jednym ze sposobów zapewnienia odpowiedniej temperatury i wilgotności podłoża jest wczesne naciągnięcie folii na konstrukcję tuneli wiosną. Jeśli gleba będzie dobrze nawilżona po mokrej zimie, to przykrycie folią i otwarcie drzwi tunelu spowodują, że wskutek ogrzewania się jej powierzchni część wody zostanie odparowana. Z kolei jeśli wody w glebie będzie za mało, to naciągnięcie folii i zamknięcie drzwi obiektu przyczynią się do poprawy warunków, gdyż odparowująca woda będzie z powrotem opadać na podłoże, nawilżając jego wierzchnią warstwę.

Bardzo dobre efekty daje stosowanie stymulatorów wzrostu i preparatów aktywizujących wzrost systemu korzeniowego oraz poprawiających właściwości podłoża. Na rynku jest sporo takich produktów. Jak przekazała A. Stępowska, wiele tych preparatów testowano w IO w Skierniewicach i doświadczenia te potwierdziły, że wszystkie tego typu środki przynoszą dobre rezultaty, a ich zastosowanie (np. Resistim, Radifarm, RadixCal, Rosahumus, Solum, Blackjak) daje widoczne efekty w stosunku do kontroli, powodując rozbudowę systemu korzeniowego i nadziemnej części roślin.

Jeśli po posadzeniu roślin panuje niska temperatura lub gdy system korzeniowy rozsady nie jest zbyt dobrze rozwinięty, możemy wspomóc rośliny, opryskując je preparatami dolistnymi. Niezależnie od kondycji systemu korzeniowego, naniesione roztwory będą szybko wnikały do rośliny, wpływając na rozbudowanie masy zielonej, jak również odżywienie korzeni. Preparatami polecanymi do zastosowania w tym czasie są głównie środki fosforowe, np. Busz I, Fostar i Phosgard, a także preparat Asahi, zawierający hormony wzrostu i dodatki uodparniające roślinę na niską temperaturę oraz zmniejszające stres po ochłodzeniu. W późniejszym okresie można użyć np. Tytanitu, który dobrze sprawdza się w warunkach m.in. nadmiernej wilgotności podłoża.
 
Bardzo dobre rezultaty przynosi także wykorzystanie preparatów produkowanych na bazie ekstraktów z glonów, m.in. Bio-Algeen S90, Goëmar Goteo, Goëmar BM86.

Oprócz niskiej temperatury czy nierównomiernej wilgotności podłoża, przyczyną żółknięcia, więdnięcia i zamierania roślin po posadzeniu mogą być także choroby – pierścieniowa zgnilizna podstawy pędów i fuzarioza. Obydwie powodują obumieranie korzeni, dlatego warto zabezpieczyć przed nimi rośliny już na etapie produkcji rozsady, np. stosując środek Previcur®. Należy także pamiętać o sadzeniu roślin w wilgotną glebę, aby nie było potrzeby podlewania ich bezpośrednio po posadzeniu, bowiem wraz z wodą przemieszczają się zarodniki patogenów wywołujących ww. choroby.

Anna Maciejuk
Fot. 1-5 A. Maciejuk

Artykuł pochodzi z numeru 3/2016 “Hasła Ogrodniczego”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Wpisz swoje imię
Wpisz treść komentarza

Polityka Prywatności