Importerzy sprowadzają do Polski ziemniaki w bardzo dużej ilości, a następnie sprzedają je pod szyldem krajowych produktów. Takie nieuczciwe praktyki świadczą o braku podstawowej wiedzy na temat działania prawa, albo o zupełnym ignorowaniu przepisów przez sprzedawców chcących uzyskać jak największy zysk, kosztem rolników, ale też klientów.
Skala importu wzrasta
W 2024 roku, przez jedynie trzy pierwsze miesiące, zaimportowaliśmy aż 1,91 tys. ton ziemniaków z Rumunii. W całym 2023 roku było to natomiast 3,71 tys. ton. Skala importu wzrosła w zatrważającym stopniu. Co więcej, aktualnie do Polski trafiło kilkukrotnie więcej towaru niż w całym 2022 czy 2021 roku (2022 - 0,31 tys. ton; 2021 - 0,80 tys. ton). Dane z Głównego Urzędu Statystycznego pokazują jasno, że do Polski zostały sprowadzone ogromne ilości produktów rolnych.
Straty polskich producentów
Import ziemniaków obecnie uderza w lokalnych producentów, których produkty zaczynają trafiać do sprzedaży. Wysoka podaż towaru wpływa bowiem na ceny produktów. Wwożenie i zatajanie informacji o pochodzeniu warzyw stanowi również problem dla konsumentów, którzy są wprowadzani w błąd przy zakupie.
Wybór produktów lokalnych sprawia, że skraca się łańcuch dostaw, wsparcie otrzymują krajowi dostawcy, a klienci mają pewność, że warzywa spełniają normy, które obejmuje polskie prawo. Obecnie kupujący nie dostają możliwości wyboru. Nie otrzymują uczciwej informacji o kraju pochodzenia, a duża część z nich poddawana jest „kreatywnej” manipulacji.
Ciche przyzwolenie
Sytuacja powtarza się od lat, mimo zapewnień ze strony władz o chęci zmian, fałszerstwo kwitnie. Nieuczciwa sprzedaż na rynku niezmiennie trwa, jednak jest pewna różnica, polega ona na skali nikczemnej działalności, która wraz z ilością przywożonego towaru rośnie.

