Michał Gierlik, który sam jest rolnikiem, ale także wspólnie z ojcem prowadzi specjalistyczną firmę świadczącą m.in. usługi opryskiwania, poczynił znaczący postęp technologiczny – od wykorzystywania klasycznego opryskiwacza belkowego po stosowanie zaawansowanego drona rolniczego. Choć jego przygoda z modelem, który mieliśmy okazję oglądać podczas pokazu, dopiero się rozpoczyna, zdobyte wcześniej doświadczenie w tradycyjnych opryskach pozwala na precyzyjną ocenę korzyści płynących z nowej technologii.
Dron w kukurydzy cukrowej jest dobrym rozwiązaniem?
Operator podczas rozmowy podkreśla, że ogromną zaletą stosowania maszyny jest przede wszystkim brak bezpośredniego kontaktu z rośliną, co ogranicza ryzyko uszkodzenia roślin. W przeciwieństwie do opryskiwacza poruszającego się po polu, dron nie powoduje łamania roślin i zniszczenia całego rzędu. Wysokość lotu M. Gierlik dobiera w zależności od warunków pogodowych oraz szerokości pracy jaką chce osiągnąć (wyższy lot to szerszy, choć nie zawsze korzystny, zasięg pracy).
Wysokość optymalna dla uzyskania właściwej penetracji łanu przez środek ochrony w kukurydzy wynosi około 2–3 m nad rośliną. Podczas powrotu do bazy lub przemieszczania się między sektorami, maszyna wznosi się na wysokość 10–15 metrów, aby bezpiecznie ominąć przeszkody. Operator podkreśla, że maksymalna dopuszczalna wysokość lotów komercyjnych wynosi 120 metrów. Prędkość dobierana jest w zależności od wydatku cieczy jaki M. Gierlik chce osiągnąć (ograniczeniem jest moc pompy) – optymalnie przy 70 l/ha to około 20 km/h.
Kolejną zaletą jest dużo lepsze pokrycie rośliny cieczą roboczą (jak relacjonuje specjalista - wiatr, który wywołują śmigła drona, znacznie poprawia pokrycie rośliny szczególnie w dolnych warstwach oraz na spodnich stronach liści). Ważne jest także dużo mniejsze zużycie wody, szybkie i precyzyjne przeprowadzenie zabiegu, możliwość pracy w trudnym terenie, możliwość przeprowadzania zabiegu po opadach atmosferycznych, co w przypadku opryskiwacza często wiąże się z ryzykiem (koleiny, możliwość zakopania/utopienia tradycyjnego sprzętu).
Na jaki model postawił usługodawca?
Michał Gierlik do pracy wykorzystuje DJI Agras T100. Według zapewnień producenta, przy pomocy drona, którego mieliśmy okazję oglądać pod koniec czerwca, można przeprowadzić zabieg na powierzchni sięgającej nawet 20–22 hektarów w ciągu godziny. Taka wydajność pracy jest możliwa do osiągnięcia przede wszystkim na dużych, regularnych polach, gdzie maszyna może pracować bez zbędnych przerw na manewrowanie. W praktyce rolniczej czynnikiem wpływającym na ostateczny wynik jest także logistyka napełniania zbiornika oraz wymiany akumulatorów. Operator podkreśla, że według jego obliczeń realna wydajność wynosi około 16–17 ha/godz., a samo napełnianie zbiornika (o pojemności 100 l) trwa często dłużej niż czas potrzebny na opryskanie jednego hektara.
Maszyna po rozłożeniu ramion ma wymiary około jednego metra na dwa. Pomimo swoich rozmiarów jest konstrukcją mobilną i praktyczną, możliwą do przeniesienia przez dwie osoby i rozłożenia przez jednego operatora, co ułatwia transport na lawecie lub wewnątrz pojazdów dostawczych. Na obserwowanym polu cały proces operacyjny zorganizowany był wokół operatora czuwającego nad parametrami lotu, przygotowaniem cieczy roboczej i rotacją akumulatorów oraz rolnika dostarczającego środki ochrony roślin.
Czas pracy drona i dodatkowe koszty na start
Zarządzanie energią jest jednym z najbardziej wymagających aspektów pracy z dronem opryskowym. Maszyna pracuje zazwyczaj w cyklach trwających od 8 do 10 minut na jednej baterii. System zarządzania energią jest zaprogramowany tak, aby przy poziomie 19% naładowania akumulatora dron automatycznie wchodził w tryb ostrzegawczy i powracał do bazy w celu wymiany ogniwa. Operator posiada jednak możliwość ręcznego przedłużenia lotu o niezbędną odległość, jeśli wymaga tego dokończenie konkretnego rzędu uprawy, jednak przy krytycznym poziomie 4% dron ląduje pionowo w miejscu, w którym się aktualnie znajduje. Aby utrzymać ciągłość pracy, M. Gierlik wykorzystuje zestaw trzech akumulatorów oraz agregat prądotwórczy FOGO FD 20 B-Q, który umożliwia ładowanie baterii w terenie, często w czasie krótszym niż czas zużycia energii podczas lotu.
Przygotowanie drona do pracy na konkretnym areale, w tym przypadku zajmowanym przez uprawę kukurydzy cukrowej, wymaga wcześniejszego naniesienia dokładnych granic pola na kontroler. Proces ten pozwala na stworzenie cyfrowej mapy, dzięki której maszyna może automatycznie planować optymalną trasę przelotu. Nowoczesne systemy nawigacyjne drona są zintegrowane z czujnikami wykrywającymi przeszkody terenowe, co jest kluczowe w bliskim sąsiedztwie zabudowań gospodarskich. Maszyna potrafi samodzielnie zidentyfikować narożniki hal, kominy czy linie energetyczne, korygując kurs w czasie rzeczywistym, aby uniknąć kolizji, a następnie powrócić na zaprogramowaną ścieżkę. Precyzja ta idzie w parze z bezpieczeństwem operatora, który dzięki sterowaniu bezprzewodowemu nie jest narażony na bezpośredni kontakt z rozpylaną cieczą roboczą, co jest istotne ze względów bezpieczeństwa.
Koszt całego zestawu, którym operuje obecnie M.Gierlik, oscyluje wokół kwoty 200 tys. złotych. W skład tej kwoty wchodzi nie tylko dron, ale także akumulator.
Pozwolenia i niezbędne szkolenia
Prowadzenie profesjonalnych usług dronem opryskowym wiąże się z rygorystycznymi wymogami prawnymi i koniecznością posiadania specjalistycznych uprawnień. Operator musiał odbyć szkolenie obejmujące co najmniej 5 godzin lotów praktycznych na BSP (bezzałogowych statkach powietrznych) różnych gabarytów i przeznaczeń (maszyny wyposażone w specjalistyczne kamery, urządzenia transportowe czy też sportowe). Ponadto każdy lot musi być zgłaszany i rejestrowany w odpowiednich systemach – za pomocą aplikacji mobilnej Dron Tower, co pozwala na legalne operowanie w przestrzeni powietrznej. Choć polskie przepisy wciąż dostosowują się do dynamicznego rozwoju technologii bezzałogowych statków powietrznych w rolnictwie, obecne rozwiązania pozwalają na efektywne wykorzystanie tych maszyn w ochronie roślin, szczególnie podczas krótkich okien pogodowych.
Precyzyjne dawkowanie nawozów i środków ochrony roślin
Technologia dronowa to nie tylko przeprowadzanie zabiegów ochrony roślin, ale również zaawansowana diagnostyka polowa. Operator wykorzystuje do tego celu mniejszy, komercyjny dron DJI Mavic 3 Multispectral wyposażony w specjalistyczne kamery (kamera RGB 20 MP, cztery kamery multispektralne 5 MP), który może skanować uprawy z wysokości około 70 metrów. Takie skanowanie pozwala na tworzenie m.in. map braków w zasiewach, wczesne wykrywanie chorób oraz precyzyjne szacowanie szkód łowieckich w lasach i na polach. Dane te mogą być następnie integrowane z systemami nawigacji maszyn rolniczych, co pozwala na jeszcze bardziej precyzyjne dawkowanie nawozów i środków ochrony roślin.
W jakich uprawach najlepiej sprawdzi się oprysk dronem?
Spektrum zastosowań drona opryskowego jest bardzo szerokie i nie ogranicza się wyłącznie do kukurydzy. M. Gierlik planuje wykorzystanie maszyny w uprawach warzywniczych, takich jak pomidory, buraki czy kapusta, gdzie gęste ulistnienie roślin tworzy zwarty łan. W przypadku upraw takich jak marchew, które nie zakrywają całkowicie gleby, zachowanie drona i efektywność osiadania cieczy wymagają jeszcze dodatkowych testów i kalibracji, a o efektach tych testów mamy nadzieję poinformować niebawem. Mobilność całego zestawu, możliwość pracy po zmroku, dzięki silnemu oświetleniu maszyny oraz brak fizycznego kontaktu z roślinami sprawiają, że metoda ta jest świetną alternatywą dla tradycyjnego zabiegu. Co warte podkreślenia, dron może być wykorzystywany jedynie do biologicznych środków ochrony roślin.
