Uwaga na stonkę w kukurydzy

Odsłonięta kolba może służyć jako pułapka do monitorowania a stonki. Fot. MW

Podczas kukurydzianego pikniku w Piołunowie z firmą Syngenta o szkodnikach kukurydzy mówił prof. Paweł Bereś z Instytutu Ochrony Roślin – PIB. Przestrzegał, żeby nie lekceważyć sygnałów o pojawieniu się szkodników, które dotąd nie były zagrożeniem dla uprawy w danym rejonie. Zwrócił uwagę przede wszystkim na stonkę kukurydzianą.

Stonka kukurydziana to szkodnik, o obecności którego w naszym kraju na Podkarpaciu specjalista informował w 2005 r. Do 2014 r. był on szkodnikiem kwarantannowym i do tego czasu prowadzono monitoring. Obecnie już nie jest na liście szkodników kwarantannowych i nie wiadomo dokładnie, gdzie występuje, ale już na spotkaniu można się było przekonać, że jest na plantacji także na Kujawach.

 

Stonka kukurydziana. Fot. MW

Prof. Paweł Bereś zaznaczył, że samica tego szkodnika składa do 1400 jaj, dlatego bardzo szybko może się namnożyć. Sugerował, żeby na brzegu plantacji, gdy już zaczną dojrzewać kolby obrać jedną z kolb i ponacinać ziarniaki, w celu zwabienia tego szkodnika. Zapewniał, że obserwując tę roślinę, będzie się można przekonać o obecności szkodników na plantacji. Jego zdaniem taka roślina pułapkowa może zastępować pułapkę feromonową. Podkreślał, że jest to ważne, ponieważ nie wolno dopuścić do nadmiernego namnożenia tego szkodnika. Taka sytuacja wystąpiła w tym roku na Podkarpaciu. Najlepsze warunki do rozwoju tego szkodnika występują w uprawie kukurydzy w monokulturze, ale nawet stosując płodozmian plantacja jest narażona na szkodniki nalatując z sąsiednich pól.

Prof. Paweł Bereś, Instytutu Ochrony Roślin – PIB

Larwy stonki kukurydzianej w monokulturze uszkadzają system korzeniowy siewek i prowadzą do ich wylegania. Natomiast chrząszcze żerują na znamionach kolb, po kilka sztuk i wgryzają się do kolby. Żerując tam sprawiają, że kolby nawet do połowy nie są zaziarnione. Takie uszkodzenia dyskwalifikują kolby do sprzedaży w całości, a zbierając na ziarno plon jest dużo niższy.

Opracowanie A. Andrzejewska
Fot. Mariusz Wierzbicki

ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW KOMENTARZ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Wpisz swoje imię
Wpisz treść komentarza

Polityka Prywatności