Agro Akademia w Sielinku

W siedzibie wielkopolskiego oddziału ODR w Sielinku k. Poznania 27 stycznia odbyło się kolejne szkolenie z cyklu „Agro Akademia” BASF. Tym razem tematyka wykładów dotyczyła głównie cebuli i warzyw korzeniowych.

W organizację spotkania włączyli się pracownicy powiatowego oddziału ODR w Sielinku, jak podkreślał zastępca dyrektora tej placówki – Maciej Szłykowicz zależy mu na stałej współpracy w organizacji takich szkoleń, ponieważ dzięki temu ośrodek może spełniać swoją rolę. Krzysztof Labok – kierownik zespołu doradczego ODR w Sielinku mówił, że obecność firm i ekspertów daje możliwość wprowadzania przez plantatorów innowacji w uprawach, co przekłada się na zwiększanie dochodowości z prowadzonych upraw. Partnerami spotkania były firmy: ADOB, Awimex, Hazera oraz Łukomet.

Wiesław Jakubowski z firmy Hazera zaprezentował ofertę odmian cebuli. Podkreślał, że w uprawie tej liczy się nie tylko plon, bo w minionym roku, nawet ci, którzy zebrali obfite plony często nie uzyskali zwrotu kosztów, z powodu niskich cen. Zanim zdecyduje się o wyborze odmiany, trzeba wiedzieć na jaki rynek ma ona trafić. Zdaniem prelegenta, w sezonie niskich cen lepiej dysponować odmianami, które można przechować. Z oferty firmy Hazera polecał on odmiany w typie Rijnsburger, m.in. Centro F1, Firmo F1 i Dormo F1, które nadają się do długiego przechowywania. Firma dysponuje również odmianami w typie hiszpańskim np. Frontino F1 czy Valentino F1 – wyróżniającymi się silnym wigorem i tworzącymi duże cebule, o średnicy powyżej 10 cm. Są to cebule uprawiane głównie z przeznaczeniem do obierania i trzeba je sprzedać zwykle do końca grudnia, najpóźniej stycznia, ponieważ nie nadają się do długiego przechowywania. W ofercie firmy Hazera dostępne są też cebule w typie hiszpańskim, z domieszką typu amerykańskiego, dzięki czemu można je przechowywać do marca. Są to Meranto F1 oraz Rhino F1.

Włodzimierz Prus z firmy ADOB informował w Sielinku o racjonalnym nawożeniu cebuli i warzyw korzeniowych. Podpowiadał, że podstawą nawożenia jest znajomość zasobności gleby i wymagań uprawianych roślin. Firma ADOB, to głównie nawozy do dolistnego dokarmiania roślin, dlatego prelegent informował kiedy powinno się stosować poszczególne składniki. Idealnym terminem dolistnego uzupełniania składników pokarmowych dla roślin jest czas poprzedzający tzw. okresy krytyczne u poszczególnych gatunków np. u cebuli – przed zawiązywaniem główki, a u marchwi przed intensywnym przyrastaniem korzeni na grubość. Prelegent zwrócił zwłaszcza na dostępność mikroelementów, która zmniejsza się w warunkach podwyższonego odczynu gleby (wyjątkiem jest molibden). W uprawie cebuli na początku wegetacji, w fazie 3-5 liści właściwych prelegent polecał stosowanie nawozu ADOB ProFit 10-40-8 o podwyższonej zawartości fosforu. W fazie 7-9 liści – ADOB ProFit 18-18-18, a od początku tworzenia się cebul ADOB ProFit 4-12-38. W czasie dorastania cebul W. Prus zachęcał do dolistnego stosowania wapnia w formie chelatu – ADOB Ca IDHA, a także chelatu miedziowego, które decydują m.in. o jakości cebuli podczas przechowywania.

Krzysztof Łuszczyk z firmy Łukomet podobnie, jak na wcześniejszych spotkaniach zwracał uwagę na wiele technicznych aspektów, które należy brać pod uwagę planując nawadnianie warzyw. Podkreślał, że warto zacząć od analizy wody przeznaczonej do nawadniania. Wyjaśniał, że należy wybrać taki sposób dostarczenia wody, który oprócz nawadniania może być również wykorzystywany do innych celów np. fertygacji, obniżania temperatury podczas upałów czy ochrony upraw przed przymrozkami. Zachęcał do przemyślanego wyboru urządzeń do przesyłania wody, tak żeby uniknąć strat ciśnienia. Podpowiadał możliwości wyboru pomp, filtrów i innych urządzeń niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania nawadniania. Zwrócił uwagę na urządzenia pozwalające na monitorowanie wilgotności gleby i bilansowanie opadów. Firma Łukomet oferuje pełne doradztwo w zakresie nawadniania, ale też jest producentem m.in. deszczowni Łukoma 50/210, pomp, filtrów i innych akcesoriów do nawadniania. Jest też dystrybutorem włoskich deszczowni marki Irtec.

Maciej Wita z firmy BASF zachęcał do starannego wyboru stanowiska pod uprawę cebuli, ponieważ, pozostałości niektórych herbicydów na danym polu mogą być szkodliwe dla tej uprawy. Z asortymentu herbicydów z firmy BASF polecał stosowanie Stomp Aqua 455 CS, o szerokim spektrum zwalczanych chwastów. Środek ten można zastosować również w dawce dzielonej. Z fungicydów prelegent wymienił preparat Signum 33 WG, który zawiera dwie substancje aktywne – jedną z grupy strobilurin, a drugą z grupy SDHI. To połączenie, jak wyjaśniał prelegent, dwóch substancji o odmiennym mechanizmie działania na patogeny ogranicza możliwość wystąpienia odporności. Podkreślał on, że zwłaszcza fungicydy z grupy strobilurin, nie powinny być stosowane pojedynczo, ponieważ na nie patogeny uodparniają się najszybciej. W uprawie cebuli Signum 33 WG zarejestrowane jest na mączniaka rzekomego i alternariozę, ale zastosowany odpowiednio wcześnie ogranicza również rozwój Stemphylium vesicarium. M. Wita zwrócił uwagę, że patogen ten może atakować cebulę już w fazie 3–4 liścia. Mówił on też o tym, że środek ten należy do tzw. marki AgCelence, co oznacza, że oprócz właściwości grzybobójczych pozytywnie wpływa na fizjologię rośliny (intensywnie zielony szczypior). Do ochrony przeciwko mącznikowi rzekomemu w cebuli reprezentant firmy BASF polecał Cabrio Duo 112 EC, zawierający dimetomorf i piraklostrobinę również z gamy środków AgCelence.

Wykłady w Sielinku podsumował dr Tomasz Spiżewski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Podkreślał, że Polska jest znaczącym producentem warzyw, których uprawy zajmują ok. 180 tys. ha, a produkcja warzyw gruntowych sięga ok. 4,5 tys. ton rocznie. Najwięcej warzyw uprawa się w województwach: kujawsko-pomorskim, łódzkim, wielkopolskim, mazowieckim, małopolskim oraz na Lubelszczyźnie. Prelegent zwrócił uwagę na problemy w uprawie warzyw np. uciążliwe szkodniki czy niedobory opadów. Informował o potrzebie zwiększenia w Polsce tzw. małej retencji wody, z której woda powinna być przeznaczana do nawodnień. Woda ze studni głębinowych poza tym, że jest zimna i często zawiera zbyt dużo żelaza, to stanowi rezerwuar wody pitnej, który powinno się oszczędzać. Dr T. Spiżewski podsumował, że gdyby 6 l wody z każdego 1000 l wody, która rocznie spływa do Bałtyku móc odzyskać to wystarczyło by tej wody do nawadniania wszystkich upraw warzyw w Polsce.

Tekst i fot. Aleksandra Andrzejewska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Wpisz swoje imię
Wpisz treść komentarza

Polityka Prywatności