Sprzedaż warzyw na poszczególnych rynkach hurtowych słabnie

Polskie młode ziemniaki Arrow

Wraz z nadejściem wakacji, sprzedaż warzyw i inny produktów na rynkach hurtowych może ulec zmianom. Wiele osób decyduje się na wyjazd z dużych miast, przez co lokalni sklepikarze odnotowują spadek popytu i kupują od rolników mniejszą ilość produktów. Niezbyt korzystną cegiełkę dokłada również natura, która serwuje nam kataklizmy pogodowe w postaci upałów czy gradobić.

Handel na rynkach hurtowych w dużej mierze opiera się na sprzedaży w kierunku okolicznych sklepikarzy, właścicieli warzywniaków czy wszelakich punktów gastronomicznych. Zarówno w okresie zimowym, gdy wielu konsumentów decyduje się na wyjazd w trakcie trwania ferii, jak i w okresie letnim, gdy każdy z nich wyjeżdża na upragnione wakacje, popyt na warzywa niestety spada. Producenci już teraz zauważają, że dotychczasowi klienci decydują się na zakup nieco mniejszej ilości produktów. Nie są to olbrzymie spadki, jednak tak czy siak obroty spadają. A przy tak wysokiej podaży na rynkach, chociażby ziemniaków, ma to ogromne znaczenie.

Cegiełkę do i tak dość niekorzystnej sytuacji producentów dokłada uciążliwa pogoda. Rolnicy mierzą się z często występującymi gradobiciami, które wyrządzają ogromne szkody i tworzą dodatkowe problemy. Niemniej, to nie wszystko, bowiem próbując sprzedać towar pojawia się kolejny problem w postaci dotkliwych upałów. Handel odbywa się głównie nocą, gdyż wysokie temperatury wpływają nie tylko na mniejszy popyt w godzinach szczytu, ale także na niższą jakość warzyw. Dotyczy to wielu producentów, którzy oferują warzywa dość delikatne. Mowa tu chociażby o bobie, rzodkiewce, sałacie czy sporej liczbie pozostałych produktów, które nie są w stanie wytrzymać upałów. Wysokie temperatury wywierają ogromny wpływ również na same uprawy. W ostatnim czasie niejednokrotnie widzieliśmy, że rośliny są znacznie osłabione, co wpływa na jakość i ilość plonu.

Wracając jednak do kwestii sprzedaży warzyw, możemy zaobserwować, że znacząca część konsumentów pozostała w kraju. O ile na poszczególnych rynkach hurtowych popyt spadł, tak w przypadku miast popularnych względem wypoczynku, sytuacja kształtuje się zupełnie odwrotnie i zapotrzebowanie na warzywa ze strony wszelakich punktów gastronomicznych, znacząco rośnie. W przypadku małych sklepików czy warzywniaków nie jest to tak bardzo zauważalne. Główną rolę wciąż odgrywają duże sieci marketów. Niestety, dla producentów to nie najlepsza wiadomość, gdyż polityka marketów w dużej mierze różni się w stosunku do wyspecjalizowanych warzywniaków, gdzie to krajowe warzywa cieszą oczy konsumentów. Wciąż dość często możemy spotkać się z importem, który negatywnie wpływa na handel polskimi produktami. Tutaj liczy się zysk, nie jakość czy dobro krajowych producentów i konsumentów…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Wpisz swoje imię
Wpisz treść komentarza

Polityka Prywatności