Od kilku lat tantniś krzyżowiaczek jest najgroźniejszym, spośród motyli, szkodnikiem warzyw kapustnych. Ogrodnicy mają wielki problem z jego likwidacją. Właściwie już otwartym tekstem mówią, zgodnie zresztą z obowiązującymi zasadami w ochronie roślin, że nie da się tego szkodnika całkowicie zwalczyć. Potrzebują jednak, aby ktoś wskazał – jak ograniczyć populację tego owada do wielkości niezagrażającej plonom – czyli poniżej progu szkodliwości. I oczywiście za rozsądną cenę!
I chyba ta „rozsądna cena” decyduje, że ogrodnicy, jeśli w ogóle przystępują do walki z tantnisiem, to w zdecydowanej większości sięgają po pyretroidy.
Dzieje się tak dlatego, że cena kapusty w skupie spada do 0,40 zł za kilogram. Z zasady w skrzynce powinno się zmieścić 6 główek, ale w tym sezonie mieszczą się zaledwie 3. Ubiegły rok był fantastyczny dla producentów kapusty, dlatego w tym powierzchnia nasadzeń znacznie wzrosła. Niestety, pogoda diametralnie różni się od zeszłorocznej, kapusta teraz rośnie „jak oszalała”, podaż przewyższa popyt, cena jest niezadowalająca, dlatego każdy czeka – a nóż coś drgnie i zostawia kapustę w polu. Producenci-wieloletni obserwatorzy rynku wiedzą jednak, że próżne oczekiwania. Według nich z ceną nic się w najbliższych dniach nie zmieni. Duża wilgotność środowiska wpływa na błyskawiczne przyrosty kapustnych, a taka pogoda (wg prognoz) będzie się utrzymywała w najbliższych tygodniach.
Kapusta zostaje w polu. Być może trzeba będzie ją stależować(?), bo zbierać wg ogrodników i „kwitnąć” na giełdzie za te pieniądze się nie opłaca. A co dopiero ją chronić przed tantnisiem!
Już dzisiaj gąsienic pierwszego pokolenia tantnisia krzyżowiaczka jest naprawdę dużo na roślinach (fot. 1–8).
Szkody są coraz większe (fot. 9).


Co prawda jeszcze kokonów poczwarkowych nie widać, ale potencjał reprodukcyjny tantnisia w środowisku jest ogromny. Motyle (fot. 10, 11), w bardzo dużej liczebności, są obecne w obrębie plantacji, ale nie tylko – latają po całej okolicy.




Taki obraz jest zapowiedzią dużego nasilenia kolejnego pokolenia, a jeśli zwalczanie szkodnika nie jest opłacalne i ogrodnicy tego nie robią, a poprzez przetrzymywanie niechronionej kapusty w polu, umożliwiają niczym niezakłócony rozwój szkodnika – sytuacja z czasem może być bardzo niebezpieczna. To źle rokuje na dalszą część sezonu, ale także teraz dla producentów kalafiorów czy brokułów.
Cena za róże kalafiora wzrosła obecnie do 3 zł na rynku hurtowym, w skupach waha się na poziomie 1–1,5 zł. Popyt przewyższa podaż. Ogrodnicy chcą utrzymać plantacje tych warzyw w dobrej kondycji i mieć świetnej jakości towar. To wymaga ochrony, szczególnie przy sąsiadach, którzy załamani brakiem koniunktury na kapustę, nie mają zamiaru wydawać pieniędzy na jej ochronę.
Konflikt sąsiedzki niczego dobrego nie wróży… Nowe nasadzenia wciąż się pojawiają, bo jeśli ktoś nastawił się na produkcję kapusty i ma rozsadę – to ją sadzi z nadzieją na poprawę sytuacji.
Producenci kalafiorów i brokułów będą musieli zintensyfikować ochronę. Jeśli zrobią to używając najtańszych środków kontaktowych (przy nagłej zmianie pogody po zabiegu zmywanych przez deszcz lub neutralizowanych nadmiernym wzrostem temperatury otoczenia) to nie chcę nawet myśleć o jakości biologicznej tych warzyw…
Sytuacja bardzo trudna, aby nie powiedzieć – na dzisiaj beznadziejna…
Wszystkie zdjęcia wykonane 25 czerwca 2020 r. w okolicach Krakowa