Sezon na szkody łowieckie rozpoczęty. Jak postępować?

fot. Pixabay

Wraz z nadejściem wiosny, a także rozpoczęciem upraw przychodzi kolejny problem a jest nim… zwierzyna leśna. Czy to dziki, czy daniele, czy sarny – wszystkie te zwierzęta mogą przyczynić się do strat w naszych gospodarstwach.

W ostatnich dniach zrobiło się znacznie cieplej. Temperatura gleby nieznacznie wzrosła i umożliwiła posadzenie ziemniaków. Niestety, wiąże się to z ryzykiem ze strony dzików. Co prawda kojarzone są one bardziej ze zniszczeniami na polach kukurydzy, jednak i ziemniaki padają ich łupem dość często. Producent, z którym rozmawialiśmy odczuł obecność zwierzyny na własnej skórze już teraz. Z racji niedalekiej odległości od lasu jest on szczególnie narażony na szkody. Długo nie musiał czekać, gdyż już w nocy po posadzeniu spotkał się z rozkopanymi połaciami na polu. Co w tym przypadku robić? Gdzie można zgłosić szkodę?

Odpowiedzialność finansowa ciąży na dzierżawcy lub zarządcy obwodu łowieckiego. To on odpowiada za szkody łowieckie wyrządzone w uprawach i płodach rolnych przez zwierzynę leśną lub te powstałe przy polowaniach. O rekompensatę może wystąpić właściciel upraw na danym gruncie. Wnioski należy złożyć do dzierżawcy lub zarządcy obwodu łowieckiego, jednak należy to zrobić w terminie, który umożliwi oszacowanie szkód. Muszą być one w formie pisemnej, wysłane pocztą lub przez Internet.

Czy można się jakoś bronić przed atakami zwierzyny leśnej? Sposobów, które możemy zastosować jest wiele. Począwszy od tych „prymitywnych” a kończąc na bardziej profesjonalnych, jednak tu trzeba liczyć się z kosztami. Sprawdzającym się rozwiązaniem są rzecz jasna ogrodzenia czy pastuchy. Niemniej, przy aktualnych cenach chociażby zwykłego drutu nie będzie to tania inwestycja. Zastosować można również specjalne repelenty, czyli środki odstraszające zwierzynę. Wpierw jednak trzeba upewnić się czy rzeczywiście są one skuteczne, by nie narazić się na niepotrzebne koszty. Do bardziej budżetowych rozwiązań można zaliczyć chociażby puszki poutykane na kiju. Oczywiście nie zapewni nam to dużej ochrony, jednak to zawsze coś. Można zastosować również butelki zawierające zapach wilków czy zawieszone na kijach szmaty nasączone ropą. Tak jak wspominaliśmy, rozwiązań stosowanych przez rolników jest mnóstwo.

Kolejnym możliwym rozwiązaniem jest wzajemna współpraca z kołami łowieckimi. Zdarzają się przypadki, w których rolnicy “wojują” z myśliwymi i jest to zrozumiałe. Bowiem złożenie samego wniosku to jedno, a otrzymanie odpowiedniej rekompensaty to drugie. Chyba nie trzeba tłumaczyć, że często jest ona nieadekwatna do poniesionych szkód. Co prawda, można się odwoływać, jednak jest to droga przez męki. Tak więc, korzystnym wydaje się utrzymanie dobrych stosunków z kołami łowieckimi, by nie dochodziło do potrzeby wypłaty odszkodowań. Zdarza się, że te pokrywają nawet koszty ogrodzeń od strony lasów, gdzie występuje największe zagrożenie ze strony dzików. Dlaczego? Jest to dla nich tańsze aniżeli wypłata późniejszych rekompensat. Koła łowieckie mogą również okazać się pomocne przy wyborze repelentów, a także w „pilnowaniu” naszych upraw.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Wpisz swoje imię
Wpisz treść komentarza

Polityka Prywatności