Czy niebotycznie wysokie ceny frachtu z Chin wpłyną na ceny polskich warzyw?

Koszty transportu z Chin poszły w górę. Fot. Pixabay

O 600 procent wzrósł koszt transportu z Kraju Środka do Unii Europejskiej. Dziś standardem stają się przesyłki z dalekiego kraju, także wśród polskich rolników. Czy niebotycznie wysokie ceny frachtu wpłyną na ceny polskich warzyw?

Dziś wszystko zamawia się z Chin, aż 90 proc. towaru z kraju Środka trafia do Unii Europejskiej. Tak dynamiczny wzrost cen transportu to m.in. efekt “kryzysu kontenerowego”, który doprowadził do znacznego ograniczenia liczby kontenerów dostępnych na chińskim rynku. 

Czy bardzo drogi fracht wpłynie na ceny chińskiego czosnku?

Kiedyś absurdalnym było ściąganie cebuli, czosnku czy innych towarów z drugiego końca świata i może wydawało się bez sensu. I jakimś cudem to wciąż się opłacało? O ile konsumenci mogą w sklepach zwracają uwagę na pochodzenie czosnku, o tyle sieci gastronomiczne, producenci żywności gotowej i przypraw dokładniej liczą swoje wydatki. Odległość z Warszawy do Pekinu to ok. 7000 km w linii prostej, pokonanie tej trasy np. pociągiem zajmuje około tygodnia. Jakimś cudem opłacało im się ściągać chiński towar, który w sklepach kosztował 2-3 złote za główkę. Czy niebotycznie wysokie ceny frachtu spowodują, że nie będzie się już opłacało sprowadzanie chińskich warzyw? Czas pokaże.

A co z pomidorami z Chin?

Dobrze wiemy, że największym producentem pomidorów są właśnie Chiny. To w prowincji Xinjiang produkuje się niesamowite ilości pasty pomidorowej, która najczęściej trafia do krajów Unii Europejskiej, w tym także do Polski. Dziś chińskie pomidory znajdują się wszędzie: w keczupie, sosach, przetworach. Czy faktycznie bardzo wysokie ceny frachtu okażą się szansą dla polskiego rolnika? Czas pokaże! Trzymamy kciuki, żeby tak się okazało!

Kryzys kontenerowy szansą dla tureckich maszyn?

Kryzys kontenerowy dotknął szczególnie firmy sprowadzające towary z Chin. Jak się okazuje, dla importerów m.in. maszyn, urządzeń czy elementów konstrukcji stalowych Turcja jest dobrą alternatywą dla Chin. Ten kraj jest 7. na świecie i jednocześnie największym producentem stali w Europie – zajmuje ona około 7,5 proc. w strukturze tureckiego eksportu. Turcja pozostaje również jednym z głównych dostawców części dla sektora motoryzacyjnego w Europie – ta branża ma około 15 proc. udziału w tureckim eksporcie. Czy teraz zaleją nas tureckie maszyny?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Wpisz swoje imię
Wpisz treść komentarza

Polityka Prywatności